środa, 28 października 2015

Uwielbiam kombinezony.

     Od dawna lubiłam kombinezony, zanim jeszcze stały się tak popularne jak dzisiaj, fasony różne od szerokich nogawek po gumki na dole, ale trzeba iść z duchem czasu i doszyć coś modniejszego do swojej szafy. Realizacja czasami trwa dłużej niż się zaplanuje. Chabrowy kombinezon uszyłam z dzianiny przypominającej punto, ale odrobinę cieńszej i bardziej lejącej. Model na podstawie, którego szyłam to 109 z Burdy 4/2015, zrobiłam kilka zmian aby dopasować do moich wymagań. Zamek kryty z przodu, kieszenie uszyte na skos i zrezygnowałam z wykładanych klapek oraz zwęziłam nogawki ku dołowi. Wyszło tak jak chciałam, choć bez prucia i poprawek się nie obyło.






    Czasami tak mam, że jeden model  mi nie wystarczy, muszę szyć dalej. Ta dzianina jest na tyle ciepła, że chodzę w nim bez problemów do kozaków i krótkiej kurtki. Ale wracam do minionego lata, musiałam doszyć z tego samego modelu następny z tym, że zrobiłam zmiany aby nie wyglądał tak samo i miał bardziej sportowy charakter. Materiał to cienki batyst, który na szczęście nie prześwituje, zrezygnowałam z szerokich rękawów i doszyłam sportowe kieszenie, patki i tunelik z wiązaniem. Wybiegałam się w nim na dwóch wycieczkach i czułam się komfortowo. Spotkało mnie wyróżnienie ze strony Burdy z czego bardzo się cieszę i może bardziej go dlatego polubiłam.






    Kolejny kombinezon to taki zwyklak jak to się mówi, uszyłam, żeby mieć na szybko coś wrzucić na siebie, latem często coś takiego się przydaje. Wykorzystałam go jeszcze we wrześniu tylko wkładałam rozpinany sweterek. Nawet go lubię choć jest taki bardzo prosty.






   Pokażę jeszcze lniany, który szyłam rok temu. Len lekko nabłyszczany, który kupiłam w okazyjnej cenie. Prosty fason dodane sportowe kieszenie i kryty zamek z tyłu. Bardzo go lubię jest wygodny ponieważ len ma dodatek lycry.




Chyba na dzisiaj wystarczy tych kombinezonów, nie wolno zanudzać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz