czwartek, 8 grudnia 2016

Sukienka w stylu lat 40-tych.



 Pierwszy był kolor, kolor ciemne bordo lub jak ktoś woli kolor wina, później poszukiwania odpowiedniego materiału, znalazłam taki TUTAJ, dzianina punto, bardzo dobra gatunkowo, nie pilniguje się o zwartej strukturze. Na samym końcu myślałam nad fasonem i myślałam i myślałam i tydzień minął. Na modele, które wybrałam 1,5 m było mało a na proste za dużo, ale ile można siedzieć nad formą, albo patrzeć się w rozłożony materiał, w końcu decyzja, muszą być zmiany i materiału wystarczy. 


Wybrałam model w stylu lat 40-tych, bardzo lubię takie sukienki, ale musiałam model przerobić.




Zrezygnowałam z szerokich rękawów z dwóch powodów, mało materiału i zimą nie jest wygodne wkładanie ich pod płaszcz i wyprostowałam tył, taki rozszerzony nie podobał mi się, materiał zbyt zbity, żeby dobrze się układał. Przy takim rozszerzeniu, musi być lejący i delikatny i takim to sposobem i przy niewielkich zmianach wystarczyło materiału i wybrany fason choć w części zrealizowany.



Zszywanie było proste, ułożenie zakładek też, bo wystarczy dobrze pomierzyć i złożyć, ale ten jak to nazwać dzióbek to mi nerwów trochę zjadł, żeby dobrze leżało to wszywałam trzy razy, prułam i od nowa, jak ja lubię prucie, musiałam mocniej wszyć górę niż przewiduje forma, bo odstawało. Na dół wszyłam podszewkę wiskozową w tym samym kolorze, kryty zamek z tyłu, górę wykończyłam obszyciem usztywnionym cienką fizeliną, dół przykleiłam taśmą do listwy, niby dzianin się nie podkleja, ale sukienka jest na tyle szeroka, że można.
Niby nic wielkiego uszycie takiej sukienki, ale ostatnio mam mało czasu, dzień jest krótki i nie dałam rady w jeden dzień, na drugi zostawiłam podwijanie ręczne dołu i rękawów.





Burda 12/2016
Model 118 A
Materiał 1,5 m
Podszewka 0,65 m
Kryty zamek 60 cm
Jeden guzik
Kawałek fizeliny do usztywnienia odszycia
Taśma dwustronna z klejem do listwy 
Owerlok
Stebnówka

Światło do robienia zdjęć nie jest najlepsze, wychodzą jak widać.